Koniec hot-dogów z IKEI za złotówkę

Słyszałem, że są ludzie, którzy przychodzą do Ikei kupować meble. Pewnie nawet stanowią większość klientów sklepu. Natomiast patrząc na wieczne tłumy w bistro i kąciku gastronomicznym, mam wrażenie, że niektórzy przyjeżdżają tu wyłącznie na klopsiki i hot-dogi.

Dla tych ostatnich mam fatalną nowinę. Po 22 latach hot-dogi w wersji podstawowej drożeją o 100 proc. i będą kosztować 2 złote. Czyli tyle, co wersja z dodatkami albo wege. Na szczęście musztarda i keczup zostają w opcji „bez limitu”.

Powodem podwyżki jest wzrost cen wszystkich surowców wykorzystywanych do przygotowania przekąski. Tylko w tym roku warzywa podrożały o 35 proc., pieczywo o prawie 20 proc. a mięso wieprzowe o 13 proc. Nic więc dziwnego, że IKEA w końcu się poddała.

Zresztą uważny obserwator pierwsze symptomy poddania mógł zauważyć już jakiś czas temu, gdy okazało się, że albo nam wszystkim urosły ręce, albo to hot-dog zmalał. Podwyżka ceny jest kolejnym, naturalnym etapem dostosowania kosztu do otaczającej nas rzeczywistości rynkowej.

Próbuję sobie przypomnieć jakikolwiek produkt, który utrzymałby stałą, niską cenę przez tak długi czas, i nic poza flagowcem IKEI nie przychodzi mi do głowy. W 1997 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosiło 1062 zł, a minimalne 450 zł. Dzisiaj oba są około pięciokrotnie wyższe. Dlatego jedyne co mnie dziwi, to fakt, że IKEA zdecydowała się na podwyżkę aż tak późno.

Niektórzy mówią, że to koniec pewnej epoki. Ja bym nie przesadzał, mamy w końcu ciągle darmowe ołówki. Ciekawe jak długo?


/
/artykul/5653/koniec-hot-dogow-z-ikei-za-zlotowke

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Cookies. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.